Rozdział 1
Liv Jak zwykle przed dwudziestą przechadzaliśmy się skąpanymi w zachodzącym słońcu ulicami Oslo, codziennie mijając po kilka tysięcy Przyziemnych oraz jeszcze więcej Podziemnych. Właśnie przechodziliśmy obok katedry, gdy Mikael zadał nam pytanie: -Jak myślicie, co powinniśmy kupić mojemu tacie na urodziny?- Popatrzyłyśmy na siebie z Engel porozumiewawczym wzrokiem i rzekłyśmy chórem: -Książkę! -Ale on ma ich od groma. Na co mu ich jeszcze więcej?- Zaprotestował chłopak; Mikael jest wysokim i barczystym niebieskookim blondynem o bardzo łagodnym wyglądzie jak i charakterze. -Oj, no daj spokój! Ucieszy się z książki.- Próbowała go przekonać moja parabatai; Engel jest średniego wzrostu blondynką o hipnotyzujących zielonych oczach oraz z lekko opaloną karnacją; ma wspaniałą figurę z krągłymi kształtami, które daremnie próbuje ukrywać, nie to co ja: płaska jak deska, skośnooka i niska... -I niby jaką chcesz mu książkę kupić? ,,Jak dziergać sweterki?"- Zakpił Mikael, a na mych usta...