Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2017

Rozdział 12

Liv Obudziłam się w objęciach Gave'a, który jeszcze spał. Wiedziałam, że jak będę próbować wstać, to on się obudzi i wtedy zacznie się walka o wolność. Leżałam spokojnie i obserwowałam jak jego pierś unosi się i opada rytmicznie. Z czułością pogładziłam dłonią jego policzek. Twarz miał spokojną i przystojną. Kiedy spał, wyglądał młodziej niż zwykle. Nie miał tej swojej wyniosłej miny, ani nie spoglądał z wrogością w oczach. Czarne włosy były rozczochrane, ale w taki sposób, że wyglądało to uroczo, a nie niechlujnie. W końcu się skapnął, że nie śpię: -Witaj.- Powitał mnie pocałunkiem w czoło, bo akurat na takiej wysokości znajdowało się moje czoło -Hej. Jak się spało?- Spróbowałam go objąć, ale mi nie wychodziło, więc przycisnął mnie do siebie i umocnił uścisk -Dobrze, i nie próbuj mnie dusić, bo masz za krótkie rączki, aby objąć mnie całego.- W jego głosie można było wyczuć rozbawienie -Może i mam krótkie rączki, ale wystarczające, aby zarzucić ci je na szyje i wtedy dusić.- ...

Rozdział 11

Liv Kiedy się obudziłam, nadal znajdowałam się w objęciach Gave'a, lecz nie szedł tak jak wcześniej. Siedział na ławce, a mnie posadził sobie na kolanach i delikatnie przyciskał do siebie. Czułam napięcie mięśni jego ramion, ale to nie dlatego, że byłam ciężka. Po prostu nie chciał mnie do siebie zbyt mocno przyciskać. Przyjemnie było mi tak w jego ciepłych ramionach, lecz co raz po moich nogach pomykał chłodny powiew nocnego powietrza. Poruszyłam się niespokojnie chcąc poprawić swoją pozycję, a on omal nie spadł z ławki: -Wstałaś?- Zadał to pytanie takim tonem jakbym wstała z martwych... -Tak, a miałam się już nie obudzić? -Nie, ależ skąd.- Posłał mi ciepły uśmiech, a zaraz potem szybko pocałował mnie w policzek; zarówno szybko jak i delikatnie, tak bym nie zdążyła wykonać żadnego gwałtownego ruchu. Popatrzyłam na niego zdziwionym i lekko zdezorientowanym wzrokiem, a on powtórzył swój wyczyn jeszcze raz, tylko tym razem pocałował mnie w usta. A potem kolejny i jeszcze następny...

Rozdział 10

Liv Gdy tak trwaliśmy w ciszy, w mej głowie kłębiło się tysiąc myśli: Jorden, patrzenie w przeszłość, zmarły wuj, wnerwiony Gave, bolące stopy... Dosyć niezgrabnym ruchem zrzuciłam szpilki ze stóp i odetchnęłam: -Co ty robisz?- Zapytał ,,piękniś", patrząc na mnie jak na idiotkę -Zdejmuję buty.- Oznajmiłam- Znasz Jordena.- Stwierdziłam -Po czym to poznałaś? -Wiedziałeś, że jego wuj jest... martwy od jakiegoś czasu.- Zauważyłam -Masz rację.- Zgodził się- Wiem o tym, ponieważ wuj Jordena prowadził plantacje tabaki. -Tabaki?! W Norwegii?!- Nie dowierzałam, ponieważ po pierwsze: ciężko było wyhodować tabakę w takich warunkach, a po drugie: hodowla tego typu rośliny była w Norwegii zakazana -Z małą pomocą elfów. Ale mniejsza o to. W dosyć nietypowy sposób zginął, więc o to chyba mu chodzi.- Zamyślił się -Może i tak, ale skąd wie o darze? -Jorden wie wiele rzeczy, tak jak to Fearie.- Skwitował- Chodźmy. -Dokąd?- Zapytałam taszcząc buty w lewej dłoni -Na spacer.- Odparł niesp...

Rozdział 9

Liv Siedziałam w swoim pokoju i w miarę swych możliwości ,,szykowałam się" na dzisiejszy wieczór. Mieliśmy ruszyć na zwiady do klubów nocnych, do których najczęściej zaglądają wampiry. Nie wiedziałam za bardzo, co założyć. Nie byłam typem imprezowicza i źle się czułam zakładając krótszą sukienkę lub spódnicę niż do połowy uda. Jednak byłam świadoma, że tego wieczoru muszę poświęcić swoją dumę i założyć coś skąpego. W tym celu zdecydowałam przejść się do Amy, której osobiście nie znałam, ale miałam przeczucie, że może być lepiej obeznana w tym temacie niż ja. Do Engel nie zachodziłam, bo wiedziałam, że sama również ma dylemat i nie chciałam jej dodawać więcej obowiązków, a czasu co raz mniej. Zebrałam się w sobie i zapukałam do pokoju siostry Gideona: -Tak?- Uchyliła drzwi i spojrzała na mnie przyjaźnie- Ach, to ty. Mikael mówił, żebym się ciebie spodziewała.- Odparła i wpuściła mnie do siebie; byłam zdziwiona tym faktem. Posłusznie weszłam do środka i zauważyłam, że dziewczyna ...

Rozdział 8

Liv Gdy Gave mnie całował, poczułam adrenalinę wymieszaną ze strachem. Nie, nie bałam się go. Bałam sie jedynie swojego serca, które biło niemiłosiernie szybko, a przez to zdradzało co do niego czułam. Mówią, że między nienawiścią, a miłością jest cienka granica, i to jest prawda. Zrozumiałam to właśnie w tej chwili. Nie nienawidziłam Gave'a, tylko go kochałam. Problem jedynie był w tym, że nie spodziewałam sie, że będę zdolna pokochać kogoś takiego jak on... Kiedy w końcu odsunął się na chwilę ode mnie, do pokoju wkroczyła Engel, która w rękach dzierżyła siekierę : -Mam siekierę i nie zawaham się jej użyć!- Zagroziła, a ja myślałam, że albo popłaczę się ze śmiechu, albo ona na serio go ,,zasiekieruje". Szybko zeskoczyłam z łóżka i podbiegłam do niej -Już wszystko w porządku. Odłóż to.- Poprosiłam uprzejmie; wiedziałam, że senna Engel może być równie nieobliczalna, co wyspany Gave. - Ej, noo... A już chciałam kogoś zmasakrować.- Westchnęła moja parabatai i wróciła do sieb...

Rozdział 7

Liv Po tym, jak Banshee w końcu zniknęła, zostałam z moim partnerem sam na sam, w samym środku nocy i w dodatku na opustoszałej ulicy. Popatrzyłam się na niego i oceniłam, że sama nie dam rady przytachać go do Instytutu. Zapewne osiemdziesiąt kilogramów żywej wagi i ponad dwa metry wzrostu, kontra płaska pół Japonka o wzroście ledwo metr sześćdziesiąt... Zaczęłam chodzić dookoła nieprzytomnego Gave i myśleć, co powinnam zrobić. Miałam do wyboru kilka możliwości: zadzwonić do Mikaela, do Hela, do Engel lub w ostateczności do szefa instytutu. Za najbardziej rozsądny wybór uznałam Mikaela, ponieważ był wysoki i umięśniony, przy czym swoją budową ciała przypominał Gave'a. Wyciągnęłam telefon i napisałam mu sms'a: ''Tu Liv, potrzebuję twojej pomocy. Jestem na..." , szybko spojrzałam na nazwę ulicy, po czym dokończyłam swoją wiadomość. Odczekałam kilka minut, lecz Mikael długo nie odpisywał, więc zadzwoniłam do niego. Jedyne co mi odpowiedziało to kobieta informująca, ż...

Rozdział 6

Liv Razem z Gave'em spacerowaliśmy w ciszy po ulicy skąpanej zachodzącym słońcem. Między nami był mniej więcej metr odległości, ale i tak czułam bijące od niego ciepło, tak jak wtedy w kuchni. Aż mój żołądek zrobił fikołka na samo wspomnienie... Wspomnienie.... Zamyśliłam się na chwilę. Jakoś dziwnie zaczęłam się czuć od chwili pierwszego ,,potoku wspomnień" jak nazywałam w myślach swoją zdolność, gdyż podczas wizji doznawałam uczucia brodzenia po pas w strumyku, którego woda delikatnie pieściła moje nogi. Przed moimi oczami pojawiały się zazwyczaj obrazy, a właściwie wspomnienia z życia osoby, której w oczy się wpatrywałam. Z mych zamyśleń wyrwało mnie szarpnięcie za mój czarny top: -Hm?- Zadarłam głowę do góry, aby spojrzeć mu w oczy -Ty mnie w ogóle słuchasz?- Zapytał poirytowanym tonem -A ty w ogóle coś mówiłeś? -Tak. Czy chcesz iść i kupić to masło?- Zadał mi pytanie po raz drugi -Ale ja nie mam...- Zaczęłam, lecz mi przerwał -Ja mam.- Oznajmił, po czym chwycił moj...

Rozdział 5

Liv Do Instytutu wróciliśmy jako pierwsi i od progu powitała nas surowa Charlotte: -Co tak wcześnie?! Wystraszyliście się demonów?!- Zapytała drwiącym głosem, lecz nie usłyszała odpowiedzi, więc dała nam spokój. Zaprowadziłam Gave'a do swojego pokoju i kazałam usiąść na moim łóżku. Posłusznie wykonał me polecenie, a ja w tym czasie poszukałam apteczki w komodzie. Oczywiście leżała na swoim miejscu nietknięta. Wyjęłam ją z jej kryjówki i otworzyłam, aby sprawdzić jej zawartość. W środku był sporej długości bandaż, woda utleniona, spirytus, od groma plastrów, woda święcona, termometr i różnego rodzaju maście. Powoli wyłożyłam wszystko co było potrzebne na łóżko obok chłopaka i nakazałam mu rozebrać się od pasa w górę. Chyba nie muszę dodawać, że strasznie protestował, lecz dał za wygraną i się rozebrał, a ja w tym czasie stałam odwrócona do niego plecami: -Już.- Oznajmił, gdy skończył zdejmować podkoszulek; obejrzałam się i zauważyłam, że Gave siedział z pochyloną do przodu głową...