Rozdział 12
Liv Obudziłam się w objęciach Gave'a, który jeszcze spał. Wiedziałam, że jak będę próbować wstać, to on się obudzi i wtedy zacznie się walka o wolność. Leżałam spokojnie i obserwowałam jak jego pierś unosi się i opada rytmicznie. Z czułością pogładziłam dłonią jego policzek. Twarz miał spokojną i przystojną. Kiedy spał, wyglądał młodziej niż zwykle. Nie miał tej swojej wyniosłej miny, ani nie spoglądał z wrogością w oczach. Czarne włosy były rozczochrane, ale w taki sposób, że wyglądało to uroczo, a nie niechlujnie. W końcu się skapnął, że nie śpię: -Witaj.- Powitał mnie pocałunkiem w czoło, bo akurat na takiej wysokości znajdowało się moje czoło -Hej. Jak się spało?- Spróbowałam go objąć, ale mi nie wychodziło, więc przycisnął mnie do siebie i umocnił uścisk -Dobrze, i nie próbuj mnie dusić, bo masz za krótkie rączki, aby objąć mnie całego.- W jego głosie można było wyczuć rozbawienie -Może i mam krótkie rączki, ale wystarczające, aby zarzucić ci je na szyje i wtedy dusić.- ...